Pokazywanie postów oznaczonych etykietą iXS dh cup. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą iXS dh cup. Pokaż wszystkie posty

22 maja 2014

iXS DH Cup - przystanek Maribor - cz.2

część 2/2

Tak jak obiecałam jest i druga część.
Jak zauważyliście, założyłam swojego fanpage'a, więc trochę się będzie więcej działo, niż zazwyczaj. Pamiętajcie: pstryKANIA! Żadna inna! :D

Kończę tę mariborską opowieść finałową niedzielą. No to siup! Jeeeest trochę do oglądania, więc zasiądźcie wygodnie i scroll'ujcie w dół śmiało : )

Niedziela.
Finały.
Cud! Słońce wykupione na czas zawodów! Nie chce mi się wierzyć, fart nad fartami!
Dopełniła go burza z mocnym deszczem zaraz po zjechaniu ostatniego zawodnika.
Uf! :D


20 maja 2014

iXS DH Cup 2014 - przystanek Maribor - cz. 1

Wróciłam.

Kolejne miejsce na rowerowo-fotograficznej mapie zaznaczone.
Było zacnie, ekipa pomogła utrzymać stan zacności wyjazdu, bo pogoda nie bardzo chciała w większości naszego pobytu.

Hasłem wyjazdu stało się powiedzonko Soni: "Jan obsrany", które oznaczało i plusy i minusy osobowości człowieka. Serio.

Trochę się nazbierało materiałów i wspomnień przez te 4 dni.
I znowu mam zagwozdkę, jak zmieścić tę historię w kilku/kilkunastu zdjęciach...

Wyniki wszyscy już znają, nie będę się powtarzać. Jaram się jak małe dzidzi z wyniku Sławka. Sonią też się jaram, że zamknęła pierwszą dziesiątkę, chociaż ona i ja wiemy, że stać ją na więcej. Małymi kroczkami niech idzie do przodu, a ta 3 lokata w pierwszym splicie pozostanie do mety.

No to tak... Będę trzymać Was w niepewności i finały wrzucę jutro, a teraz usiądźcie wygodnie, zakropcie oczy, żeby nie bolały od nadmiaru zdjęć i miłego oglądania ; )

Czwartek. 
5 rano. Wyjeżdżamy. Deszcz. Bla, bla, bla...
Przyjeżdżamy na miejsce. Deszcz. Wieczorem można się przejść po okolicy.
Nocleg na szczycie! Fck yeah!







21 sierpnia 2013

iXS European Dh Cup, Wiriehorn + landszafty

Tak jak obiecywałam, są i landszafty prócz treningów.

No to lecim...

No dzień dobry! ; )
Devinci team, pięknoty te rowerki!


Pan ma bardzo ładny i prosty tatuaż

Taki oto hotseat był. Piękny hotseat...
Potomstwo pana Klaussmana
Szefowa. Jest niesamowita! Dziołcha orkiestra!
Prawie przy każdym domku flagens
Stasiu chciał pokopać Agatę! Ale pastuch był wyłączony... :D
No i proszę Państwa, rozpoczynamy landszafty.

Koooleeedzy! Jest i dziubek, google specjalnie dla mnie :D

Koledzy trenują :>

Na swaczynkę taki oto kolega. Staś mówił, że potem się uśmiechał do obiektywu, a ja byłam zajęta myjącymi panami : ( :D:D:D




20 sierpnia 2013

iXS Wiriehorn, Szwajcaria + zwiedzanie szpitala

No i wróciliśmy... Nie tak miało być, nie tak.
Stało się. Mam nadzieję, że Stasiu szybko się poskleja i uśmiech wróci na jego japkę.

Ale dzięki Wam za to, że taki Ewek zmieścił się do wozu z aparatem ; )

Taka przestroga dla innych podróżujących zelektryzowanych: zaopatrzcie się w adaptery do gniazdek nieeuropejskich [ ; Tą bubą zaserwowałam sobie brak dostępu do kompa i możliwości zgrania zdjęć... Peszek. Bywa.

No, ale wracając do samych zawodów, albo raczej treningów, na których udało się nam być, było super. Świetne zawody, polecam chyba wszystkim, którzy chcieliby zacząć od jakiś zagramanicznych zawodów.

Obiłam się i ja wpadając do potoku z aparatem, a wcześniej ślizgając ręką po żwirze na trasie. Kalekaja!

To był dobry weekend, wbrew pozorom, ale jednak wolałabym emocjonować się na mecie podczas finałów. Następnym razem będzie rekompensata, prawda?

Ten wpis dedykuję Sławkowi, żeby szybko się wykaraskał z tego złamania i mógł jeszcze w tym roku gdzieś się zabawić na zawodach. Trzymam kciuki i jedz dużo galaretek! ; )

Piękny dzień, po trackwalku, trasa przyjemna...




Pierwsze komplikacje tego feralnego dnia...

Ale przynajmniej był czas się zatrzymać na trasie i strzelić sobie sweet fotkę z landszaftem ; )

No... A tak zakończyły się treningi... "Chyba złamałem rękę" i zjazd do karetki po uprzedniej konsultacji z szefową.


Na rozkaz pana Krzysztofa Be. vel Bon pragnę dokończyć tę opowieść, bo czuje się w powietrzu brak jej zakończenia. Otóż zakończenie tej historii, zapewne już z hepi endem, poznamy za 6 tygodni.

W oczekiwaniu na Stasia przebywającego w gipszimmer i wybierającego kolor gipsu... [ ;







































Złamanie kości przedramienia u nasady kości od strony nadgarstka. Takie zdanie usłyszałyśmy z Agatą od załogi opiekującej się namber łan. Zwiedzanie szpitalnych korytarzy i oczekiwanie na zakończenie przygody z tymi murami trochę urozmaiciło nam ten pobyt. Świeżutkie pościelone łóżka na całej długości korytarza z przygotowanymi pidżamami rozwaliło nas najbardziej : P